Wschodnia wioska czyli: News from Bombaj.
U Maśki gorzej być nie mogło – jest. Blondynka odkąd siadł legalnie za kółko szasta naszymi życiami. Ostatni wypad do lubelskiego maka pochłonął ich aż trzy: 1. manewr wyprzedzania na podwójnej z nadjeżdżającym z naprzeciwka samochodem ( ‘nie ulegało wątpliwości, że zdążymy’) – zdążyliśmy na styk. 2. manewr wyprzedzania na zakręcie (‘była dobra widoczność i wydawało mi się, że nic nie jedzie z naprzeciwka’) – już szliśmy do światła, gdy B. dał po hamulcach i schował się za wyprzedzany samochód. 3. próba nerwów kierowcy autobusu, któremu wpieprzyliśmy się pod koła, zmieniając pas na zewnętrzny już w centrum miasta. W tym momencie hamulce też się sprawdziły, więc nie rozumieliśmy czemu Pan się tak ‘zdenerwował’. Jak zażeraliśmy cheesburgery cali i zdrowi, wybaczyliśmy Blondynce – w końcu miał prawo jazdy dopiero kilka godzin i te 150 km. do przejechania mogło go trochę ‘onieśmielić’…
Przez tą mrożącą krew w żyłach opowieść zapomniałabym o… no właśnie jakby tu ochrzcić ostatni, brakujący element Ekipy… Ksywy z podstawówki już się przeterminowały… Mam! Prześmiewczy Cham! To miano sprezentowała mu Latina. Trafnie i jakże poetycko. Tak więc z Prześmiewczym Chamem ostatnio da się żyć. Chyba pojął, że przesadny ‘mockingbirding’ w moim kierunku nie prowadzi do niczego dobrego… Heh.
Ogólnie jak to w Ekipie… Wzajemnie się wspieramy a jak ktoś nawali to spotykamy się z nim w Country i wygarniamy. Gdy atmosfera już zostanie oczyszczona, wszystko kręci się po staremu.
Jeśli chodzi o mnie to od miesiąca dręczy mnie jedna myśl – zabraknie mi czasu. Kalendarz to mój wróg. Gdyby to jeszcze chodziło o powtórki, ale przecież materiał jest dla mnie zupełnie nowy. Maswerk, westwerk, groteska, arabeska, architraw i archiwolta. Zajebiście sobie wybrałam. „ może chociaż będzie można coś ściągnąć?” – mama starała się dać mi jakieś pociesznie. Taaa, ściągnę. Na pewno ściągnę. Historię sztuki zdaje aż 3 osoby, więc dlaczego komisja miałaby zwrócić uwagę właśnie na mnie? I tylko niż demograficzny zdaje się wyciągać do mnie pomocną dłoń. W nim cała nadzieja.
Jaką przyjąć strategię przygotowując się do egzaminu czyli złote rady Centralnej Komisji Egzaminacyjnej: garść tussipectu, hektolitry kofeiny, gorący kubek w środku nocy i nie zwracanie uwagi na anomalie pulsującej głowy. Good night and good luck.
A tak na marginesie to zwą mnie Łania.
-Wspieramy Cię…
Łania Dobra Rada:
Nie eksperymentuj Dziecko z gałką muszkatołową

PP powiedział
luty 4, 2008 @ 7:03 am
Ksywka mi jak najbardziej odpowiada i w pocie czoła na nią zapracowałem :]
Teraz to już usiąść i płakać, bo niż rozłoży się po kościach bardziej niż myślisz.
Aa.. zapomniałbym. Łania… Ty i hektolitry kofeiny? Ty Łanio, która pijesz ostatnią kawę przed 17:00 ?
post scriptum: Sprawdź gmaila.